Protestantyzm

Od początku w chrześcijaństwie istniało trwałe napięcie między życiem „duchowym” i „doczesnym”. Napięcie te tylko z pozoru miało charakter antagonistyczny, w istocie te dwa porządki się uzupełniały. Nie była to jednak relacja symetryczna. Prymat należał do życia duchowego, któremu podporządkowane było życie „doczesne”. Jednakże dzięki temu życie doczesne przestawało być jedynie „doczesne”, a napełnione duchem zostało włączane w transcendencję. Wyrazem tego napięcia były m.in. rozważania dotyczące życia zakonnego i życia małżeńskiego. Kościół – w przeciwieństwie do heretyckich tendencji – uważa oba te stany za święte, małżeństwo jest sakramentem – widzialnym znakiem niewidzialnej łaski. Obie drogi prowadzą do Boga. Jednakże jednocześnie Kościół wyżej stawia życie zakonne. To duch uświęca ciało.

Drugim przejawem tego napięcia było napięcie między życiem zakonnym a czynnym życiem świeckim, np. życiem politycznym. I tu podobnie, obie te przestrzenie się uzupełniały, ale nie ma wątpliwości, że życie zakonne jest doskonalszym stanem niż życie świeckie.

Chociaż te dwa „modele życia” uzupełniają się, to w praktyce taki stan rzeczy postrzegany był jako stan rywalizacji czy konfliktu.

Protestantyzm nie mogąc znieść tego napięcia postanowił znieść jeden z – rzekomych członów – alternatywy. Likwidacja życia zakonnego przynosiła pokój. Na placu boju leżał trup życia zakonnego a triumf święciło małżeństwo i życie polityczne. Jednakże to tylko złudzenie. Życie doczesne i polityczne odcięte od najgłębszych pokładów autentycznej duchowości szybko zaczęło żyć własnym życiem. Paradoksalnie, w odniesieniu do małżeństwa nastąpiła degradacja – protestantyzm przestał uważać małżeństwo za sakrament, natomiast w przypadku polityki nastąpiła jej sakralizacja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *